Styl bycia lekarzem – czy można pozostać sobą w świecie białych kitli?

Wchodząc do szpitala czy przychodni, wielu lekarzy zakłada nie tylko fartuch, ale i pewien styl bycia – profesjonalny, zdystansowany, gotowy na wszystko. Czasem jednak za tym stylem ginie to, co najważniejsze – człowiek. Czy da się pracować w ochronie zdrowia i jednocześnie pozostać wiernym sobie? Gdzie leży granica między byciem „zawodowym lekarzem” a po prostu sobą – z emocjami, stylem, podejściem?

Własny styl to nie słabość – to zasób

W zawodzie medycznym często obowiązuje niepisany kodeks: „nie okazuj emocji”, „zachowaj dystans”, „bądź niezłomny”. Ale przecież każdy lekarz to także człowiek z historią, temperamentem, potrzebami. Styl bycia – rozumiany szeroko, jako sposób mówienia, reagowania, myślenia – bywa źródłem siły, nie zagrożeniem. Pacjenci czują autentyczność. Lepiej reagują na lekarzy, którzy są szczerzy, obecni, a nie jedynie poprawni.

Styl to również sposób dbania o siebie, o swoje granice i regenerację. O tym, jak ważne jest nie zatracić siebie w pracy, przypomina m.in. wpis Styl – powrót do siebie, który świetnie pokazuje, że styl to nie tylko ubranie czy estetyka, ale postawa wobec siebie.

Styl i napięcia w zespole – co ma jedno do drugiego?

Różnice stylów pracy to jedna z najczęstszych przyczyn cichych konfliktów w zespołach medycznych. Jedni wolą szybkie decyzje i działanie, inni potrzebują więcej czasu na analizę. Ktoś pracuje w skupieniu, ktoś inny głośno komentuje sytuację – i już powstaje napięcie. Problem w tym, że w medycynie trudno o przestrzeń na rozmowę o stylach, temperamentach czy potrzebach. Dlatego tak często napięcia pozostają niewypowiedziane – aż wybuchają.

O znaczeniu tych mikro-konfliktów pisaliśmy więcej we wpisie Ciche konflikty między lekarzami. Dbanie o dobrą atmosferę w zespole zaczyna się od zaakceptowania, że nie musimy być tacy sami. Styl pracy nie jest błędem – jest różnorodnością, z którą warto się oswoić.

Mikroprzestrzeń dla siebie – przestrzeń na oddech

W codziennej praktyce styl bycia lekarzem wymaga świadomego zarządzania sobą. Mikroprzestrzeń – to może być chwila oddechu między pacjentami, własne biurko, rytuał parzenia kawy czy notes z refleksjami. Małe rzeczy, które pomagają nie zatracić się w chaosie.

Więcej o roli mikroprzestrzeni pisaliśmy tutaj: jak mikroprzestrzenie wpływają na emocje lekarzy. Styl to również sposób na stworzenie takiej przestrzeni – nie tylko fizycznej, ale i emocjonalnej. To styl, który mówi: „Nie jestem tylko lekarzem. Jestem też sobą”.

I może właśnie o to chodzi w dzisiejszej medycynie: żeby nie rezygnować z człowieczeństwa w imię profesjonalizmu. Żeby styl pracy był przedłużeniem tego, kim jesteśmy, a nie zbroją, którą zakładamy na czas dyżuru. Bo lekarz to też człowiek – i dobrze, żeby o tym nie zapominał ani on sam, ani system, w którym pracuje.

2 komentarze do “Styl bycia lekarzem – czy można pozostać sobą w świecie białych kitli?”

  1. Odnośnik zwrotny: Dlaczego codzienność nas wykańcza bardziej niż choroby?

  2. Odnośnik zwrotny: Czy lekarz musi być zawsze dostępny? O granicach i higienie

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry